26 września 2026

30-lecie parafii bł. Michała Kozala w Słupcy

30-lecie parafii pw. bł. Michała Kozala w Słupcy. Uroczystej Mszy Świętej przewodniczył arcybiskup Mieczysław Mokrzycki.

30-lecie parafii bł. Michała Kozala w Słupcy

26 września 2026 roku arcybiskup Mieczysław Mokrzycki odprawił uroczystą Mszę Świętą z okazji 30-lecia powstania parafii pw. bł. Michała Kozala w Słupcy, którą miałem możliwość i zaszczyt koncelebrować jako były wikariusz.

Jest to moja poprzednia parafia, w której posługiwałem zaledwie dwa lata. Ze względu na wciąż malejącą liczbę powołań i, powiedzmy to wprost, braki kadrowe na parafiach, została tam ograniczona liczba wikariuszy z dwóch do jednego. Stąd zostałem przeniesiony do innej parafii, a drugi wikariusz pozostał sam z proboszczem.

Świetnie wspominam ten czas, dlatego z głębokim wzruszeniem sprawowałem tę Mszę Świętą.

Teraz przejdźmy do samego wydarzenia.

Ksiądz arcybiskup Mieczysław Mokrzycki jest ordynariuszem archidiecezji lwowskiej oraz wielkim przyjacielem parafii w Słupcy. Wielokrotnie tutaj przebywał, a teraz zdecydował się odprawić tę uroczystą Mszę Świętą oraz w nadchodzącą niedzielę wygłosić także okolicznościowe kazanie podczas przedpołudniowych Mszy Świętych.

Ksiądz arcybiskup szerzej znany jest jako sekretarz dwóch papieży — św. Jana Pawła II oraz Benedykta XVI. Pierwszy kontakt z obecnym proboszczem parafii nawiązał jeszcze jako prałat. Gdy został biskupem, nie wyparł się tej znajomości, ale regularnie odwiedzał wspólnotę parafialną w Słupcy.

Mszę Świętą koncelebrował też wikariusz, z którym razem posługiwałem w parafii, co było moją szczególną radością, gdyż razem z księdzem proboszczem tworzyliśmy, myślę, że zgraną ekipę.

Msza Święta rozpoczęła się procesyjnym przejściem od plebanii do kościoła. Procesję prowadziła orkiestra dęta. Przed nami do świątyni weszły poczty sztandarowe policji, straży pożarnej oraz ułanów — tych instytucji i stowarzyszeń, w których w szczególny sposób swoją posługę pełni ksiądz proboszcz.

Przed rozpoczęciem Mszy Świętej księdza arcybiskupa powitał burmistrz wraz z przewodniczącym Rady Miasta.

Dopowiem tutaj tylko, że proboszcz parafii jest zarazem prałatem i zgodnie z nomenklaturą kościelną powinienem tak go tytułować. Dla jasności tekstu, a także podkreślenia jego związku z parafią, używam tutaj tytułu „proboszcz”, oczywiście niczego nie umniejszając jego zasługom dla Kościoła powszechnego.

Do zasług proboszcza jeszcze wrócę po opisaniu przebiegu koncelebry. Tutaj jednak wspomnę o nietypowym zaproszeniu, które zostało skierowane do parafian i gości. Oficjalnie proboszcz zapraszał na „osiemdziesiątkę”.

Pomysł był taki — jeden zresztą z wielu oryginalnych pomysłów tego proboszcza — że jest to 30-lecie parafii, 20-lecie konsekracji kościoła oraz 30-lecie posługi proboszcza w parafii, co daje summa summarum osiemdziesiątkę.

Zatem już trochę rozpocząłem wątek tego, że ta parafia jest ściśle związana z obecnym proboszczem, gdyż to on dostał za zadanie jej utworzenie oraz wybudowanie kościoła, do czego jeszcze wrócę.

Msza Święta była podniosła, a mnie osobiście dostarczyła wielu momentów wzruszenia, gdy patrzyłem na poprzednią wspólnotę parafialną, w której posługiwałem. Koncelebrowało nas w sumie sześciu księży. Ministranci przygotowali okadzenie, używany był także Ewangeliarz. Oprawie Mszy Świętej towarzyszył śpiew zespołu, który powstał zupełnie niedawno, oraz gra orkiestry dętej.

Szczególnie ucieszyła mnie też obecność dwóch młodych zakonników — tak możemy już chyba powiedzieć. Całkiem nowe powołania z parafii w Słupcy. Chłopacy, których pamiętam jako ministrantów, dzisiaj uczestniczyli we Mszy Świętej jako adepci życia konsekrowanego. Jeden z nich miał już habit franciszkański, gdyż jest w nowicjacie kapucynów. Drugi natomiast rozpoczyna formację u dominikanów.

To była szczególna moja radość, ale rzecz oczywista także radość proboszcza parafii.

Podczas Mszy Świętej wierni tłumnie przyjęli Komunię Świętą. Szczególnie mnie to cieszyło i pokazywało, że są to ludzie zaangażowani w życie Kościoła i w życie tej konkretnej parafii. Prawie wszyscy przystąpili do Komunii Świętej. Często w parafiach, zwłaszcza podczas pogrzebów, jest tak, że dosłownie pojedyncze osoby wychodzą z ławek, aby przyjąć Ciało Chrystusa, pozostali natomiast siedzą zupełnie obojętnie. Ten moment także przykuł moją uwagę, gdyż pokazał, że są to ludzie szczególnie zaangażowani i związani z Kościołem.

Mszy Świętej, jak wspominałem, przewodniczył ksiądz arcybiskup, który także wygłosił homilię. Myślę, że pomogła ona parafianom spojrzeć głębiej, oczami wiary, na funkcjonowanie ich parafii, na czas jej powołania, powstania, budowy kościoła — tego fizycznego budynku — ale także tej wspólnoty duchowej, która trwa i się rozwija.

Na zakończenie Mszy Świętej ksiądz arcybiskup przekazał na ręce proboszcza pamiątkowy medalion związany z posługą św. Jana Pawła II.

Szczególnie wzruszającym momentem było zakończenie Mszy Świętej, gdy już po błogosławieństwie ksiądz proboszcz postanowił w ramach podziękowań także trochę powspominać te trzydzieści lat istnienia parafii, o ile można w ogóle w ciągu kilku minut ująć tak obszerny szmat czasu. Było to szczególnie wzruszające.

Ksiądz proboszcz wspominał, że jako kapłan z zaledwie ośmioletnim stażem został wezwany do swojego ordynariusza, wówczas diecezji włocławskiej. Ten zaproponował mu objęcie parafii wraz z budową kościoła. Wcześniej wytypował kilku księży, którzy jednak wahali się z podjęciem tak wielkiego trudu.

Opowiadał, że przez myśl przeszedł mu wymowny moment z czasów święceń kapłańskich, gdy ksiądz wkłada złożone ręce w dłonie biskupa i przysięga posłuszeństwo. W tym duchu podjął się tego zadania.

Został skierowany do Słupcy, do parafii farnej, jako wikariusz z zadaniem najpierw budowy kaplicy tymczasowej, a następnie objęcia probostwa. Biskup ordynariusz nie mianował go z automatu proboszczem, lecz wikariuszem, obiecując, że jeśli postawi kaplicę tymczasową, wtedy oficjalnie powoła do istnienia parafię.

Tak też stało się w bardzo szybkim czasie, gdyż podczas pieszej pielgrzymki na Jasną Górę udało się nawiązać kontakt z parafią, która posiadała właśnie taką kaplicę, a w związku z wybudowaniem nowego kościoła była ona już jej niepotrzebna. Natychmiast, wielkim wysiłkiem ludzi, o czym także wspominali parafianie, została przetransportowana do Słupcy i w ekspresowym czasie — jak wspomina proboszcz, pomimo deszczu i błota — postawiona.

Skutkowało to tym, że 26 września 1996 roku została erygowana parafia pw. bł. Michała Kozala w Słupcy.

Kolejne lata, z młodym, dynamicznym proboszczem — bo jakże inaczej określić księdza dziewięć lat po święceniach — i z ekipą dwóch wikariuszy, bo jeszcze wtedy była taka silna obsada, były czasem powstawania nowej parafii: zarówno budynku, jak i wspólnoty, którą tworzyli.

Wiele wspomnień z tego okresu mają pewnie parafianie, bo nic tak nie spaja parafii jak wspólna budowa świątyni. Sam zresztą dobrze wspominam okres budowy kościoła w Inowrocławiu, na Rąbinie, w parafii, z której pochodzę.

Tutaj wspólnocie parafialnej udało się wspólnymi siłami postawić nową świątynię w zaledwie dziesięć lat. 26 września 2006 roku nowy kościół został uroczyście konsekrowany przez arcybiskupa Henryka Józefa Muszyńskiego, metropolitę gnieźnieńskiego. Dwa lata wcześniej parafia, razem z całym dekanatem słupeckim, została przyłączona z diecezji włocławskiej do archidiecezji gnieźnieńskiej.

Kolejne lata to już budowanie przede wszystkim tej wspólnoty duchowej, bo stworzenie z wyodrębnionej części dużej, dawnej parafii farnej konkretnej lokalnej wspólnoty, obejmującej północną część Słupcy oraz pobliskie Piotrowice, na pewno nie było zadaniem prostym.

Ksiądz proboszcz wspominał poszczególne osoby zaangażowane w ten proces — zarówno w budowę świątyni, tego fizycznego budynku, poprzednich projektantów i budowniczych, ale też tych ludzi, którzy tworzyli konkretne wspólnoty spajające tę społeczność.

Szczególnym oczkiem w głowie, można powiedzieć, taką inicjatywą będącą blisko serca księdza proboszcza, jest też budowa hospicjum na obrzeżach Słupcy. Dokładnie w miejscowości Rokosz zostały już niedawno wylane fundamenty pod budowę hospicjum, które w zamyśle ma służyć mieszkańcom zarówno parafii, jak i pewnie całej gminy Słupca.

Msza Święta zakończyła się uroczystym błogosławieństwem udzielonym przez księdza arcybiskupa, wymarszem pocztów sztandarowych, a następnie wkopaniem pamiątkowego dębu.

To był naprawdę dzień wielu przeżyć i wspomnień. Zarówno uroczysta Msza Święta, jak i późniejsze spotkania z parafianami przywołały wiele wspomnień. Bardzo miło wspominam ten czas zaledwie dwóch lat, ale jednak piękny, także czas nauki w pobliskiej szkole branżowej i technikum.

To był również czas posługi w Domowym Kościele, Kręgu Biblijnym, ale z nostalgią wspominam też wspólnotę Jan Chrzciciel, która spotykała się na terenie parafii. Miałem okazję przy okazji ich odwiedzić, co mnie szczególnie ucieszyło, ponieważ trafiłem nawet na rodzinną imprezę urodzinową.

Zawsze z radosnym sercem i uśmiechem na ustach wracam zarówno myślami do parafii, jak i osobiście, odwiedzając miejscowego proboszcza. Już mam kilka parafii na koncie, ale takie dobre relacje zarówno z drugim wikariuszem, jak i proboszczem rzadko kiedy się zdarzają. Nieczęsto udaje się na parafii zbudować tak dobrą, zgraną ekipę.

Moja rodzina — rodzice i bracia — także zawsze miło wspominają ten czas, gdy mnie odwiedzali. Proboszcz nigdy nie przepuścił, żeby ktokolwiek wyszedł głodny, żeby nie czuł się ugoszczony. To były naprawdę świetne czasy!

Jeśli ktoś dotrwał do końca tego artykułu, to jeszcze tylko proszę o krótką modlitwę w intencji pana Daniela, byłego kościelnego, który za moich czasów tam posługiwał, a obecnie już przeszedł do domu Ojca.