12 października 2026

Czy w Kauli jeszcze żyją kiełbie?

Czy w stawie Kaula w Inowrocławiu nadal żyją kiełbie pospolite? Wspomnienia z lat 90., zmiany środowiska i małe śledztwo ichtiologiczne.

Czy w Kauli jeszcze żyją kiełbie?

Przy okazji moich niedawnych odwiedzin w rodzinnym mieście Inowrocławiu i artykułu, w którym opisałem funkcjonowanie Kauli dziś i trzydzieści lat temu, zrodziło mi się całkiem ciekawe pytanie. Skłoniło mnie ono do przeprowadzenia pewnego, można powiedzieć, śledztwa ichtiologicznego.

Mianowicie trzydzieści lat temu na Kauli kilkukrotnie udało mi się złowić kiełbie pospolite. Gdy zadałem Google AI pytanie: „Czy na Kauli występują kiełbie?”, sztuczna inteligencja jednoznacznie i stanowczo odrzuciła taką możliwość, twierdząc, że nie jest to staw, w którym ten gatunek mógłby przeżyć.

Tutaj częściowo muszę się zgodzić, ponieważ dzisiaj Kaula wygląda zdecydowanie inaczej niż trzydzieści lat temu. Jednak zdenerwowałem się, gdy sztuczna inteligencja Google'a zaczęła się upierać, że kiełbie nie mogły tam żyć nawet przed trzema dekadami.

Zacznijmy więc od tego, jak ten staw wyglądał w latach 90.

Od strony alei Niepodległości, gdzie znajdują się bloki, była wówczas dosyć duża zatoczka. Teren nie był tak stromy jak dzisiaj. Było tam łagodne zejście, a na samym dole piaszczysta plaża, która wchodziła w głąb wody. Latem mnóstwo ludzi przychodziło tam się opalać i kąpać.

Dodatkowo z boku tej zatoczki znajdowało się zatopione, powalone drzewo, a także swoiste gruzowisko. Były tam jakieś popękane prefabrykaty z budowy bloków, częściowo zanurzone w wodzie.

Zatem Kaula sprzed trzydziestu lat wyglądała zdecydowanie inaczej. Był tam piaszczysto-żwirowy brzeg, plaża, a do tego ludzie kąpiący się w wodzie. Można więc przypuszczać, że woda nie była aż tak bardzo zanieczyszczona. Zresztą sam wielokrotnie się tam kąpałem i nie pamiętam, żebym później miał jakieś problemy ze skórą czy inne dolegliwości.

Kaula jest wyrobiskiem po wydobywaniu gliny, czyli tak zwaną glinianką. Nie wiem, czy wydobywano tam również żwir, ale w niektórych miejscach było go trochę.

Przez środek stawu przebiegał też pas wypłycenia. Najprawdopodobniej znajdowały się tam kiedyś szyny kolejek lub wagoników wykorzystywanych przy wydobywaniu gliny. Pamiętam, że wiele osób, które pływały na Kauli, dopływało niemal do środka zbiornika i tam mogło stanąć na nogach, ponieważ w tym miejscu było płycej.

Był to zatem zbiornik użytkowany przez ludzi, z fragmentami piaszczystego i żwirowego dna, a także zatopionymi elementami betonowymi. Myślę, że takie miejsca mogły stanowić doskonałe siedlisko dla kiełbia pospolitego.

Jak Kaula wygląda dzisiaj?

Przede wszystkim wspomniana zatoczka została niemal całkowicie zniwelowana. Nadal istnieje, ale już w szczątkowej formie. Cały teren wyrównano spychaczami, tworząc dosyć stromą skarpę. To, co kiedyś stanowiło plażę, przysypano tonami ziemi. Zasypano również znaczną część zatoczki.

Całkowicie zmienił się więc charakter tego brzegu.

Ale zmieniło się również środowisko samego zbiornika. Przez trzydzieści lat stawy i jeziora podlegają naturalnym procesom sukcesji ekologicznej. Postępuje zarastanie roślinnością, na dnie gromadzą się osady i muł, zmieniają się warunki życia organizmów wodnych. W przypadku Kauli do tych naturalnych procesów doszły jeszcze ingerencje człowieka.

Od kilkunastu lat zmienił się również charakter gospodarki rybackiej. Staw jest zarybiany między innymi karpiem i amurem. Są to gatunki nierodzime, których obecność może wpływać na roślinność wodną, osady denne i warunki życia innych ryb.

Kaula stała się więc, można powiedzieć, typowym stawem wędkarskim. Jej dzisiejsza ichtiofauna może znacznie różnić się od tej, którą pamiętam z dzieciństwa.

Nowa miejska legenda?

Próbowałem również doczytać, skąd kiełbie mogły się tam wziąć. I tutaj naprawdę aż chciało mi się śmiać.

Google AI zaczęło bowiem tworzyć własną historię. Według sztucznej inteligencji wędkarze mieli przynosić znad Noteci kiełbie w wiaderkach, wykorzystywać je jako żywca do połowu drapieżników, a po zakończeniu łowienia wypuszczać pozostałe rybki do Kauli. W ten sposób kiełbie miały pojawić się w stawie.

No po prostu śmiać mi się chciało, gdy to czytałem! Wiedziałem, że sztuczna inteligencja potrafi konfabulować, ale tutaj otrzymałem niemal gotową opowieść, z której mogłaby powstać kolejna miejska legenda.

Dlaczego tak bardzo mnie to rozbawiło?

Miejscowi wędkarze doskonale wiedzą, jak wygląda Noteć w okolicach Inowrocławia. Od Kruszwicy praktycznie po Pakość jest to silnie uregulowana rzeka, która miejscami przypomina kanał. Brzegi porastają trzcinowiska, a dno na wielu odcinkach jest mocno zamulone.

Sam miałem okazję łowić na Noteci na wysokości Mątew. Było to już dawno temu, ale doskonale pamiętam, że wystarczyło ustawić zbyt głęboki grunt, aby wyciągnąć haczyk czarny od mułu, niemal jak od smoły. Wszystko było oblepione osadami dennymi.

Trudno mi więc uwierzyć, żeby akurat z takiego odcinka Noteci wędkarze masowo przynosili kiełbie do Kauli. Kiełb pospolity preferuje przede wszystkim twardsze, piaszczyste lub żwirowe dno. Opowieść Google AI o wiaderkach nie została poparta żadnym konkretnym świadectwem.

Co ciekawe, podczas mojego małego śledztwa dotarłem do informacji, że kiełbie pospolite występują również w wodach stojących, w tym w jeziorach i żwirowiskach. Są nawet badania naukowe potwierdzające obecność tego gatunku w zbiornikach powstałych po wydobyciu żwiru.

A zatem sam fakt, że Kaula jest glinianką, wcale nie wykluczał występowania kiełbia. Zwłaszcza że trzydzieści lat temu miała piaszczystą plażę i fragmenty twardego dna.

Nie wiem, skąd kiełbie trafiły do Kauli. Wymyślanie jednak przez Google AI historii o wędkarzach przynoszących je znad Noteci rozbawiło mnie do rozpuku.

Cała dyskusja ze sztuczną inteligencją Google'a zajęła mi chyba pół godziny. Dopiero po przedstawieniu kolejnych argumentów model zaczął przyznawać, że moje wspomnienia mają biologiczne uzasadnienie, a jego wcześniejsze kategoryczne twierdzenia były zbyt daleko idące.

To pokazuje, jak niedoskonałe bywają jeszcze modele sztucznej inteligencji. Potrafią nie tylko się mylić, ale również przedstawiać przypuszczenia jako fakty, a nawet tworzyć całe historie, które ktoś mniej dociekliwy mógłby bezkrytycznie przyjąć za prawdę.

Dawniej nad Kaulą krążyły miejskie legendy o topielcach. Teraz możemy mieć nową — o wędkarzach noszących znad Noteci wiadra pełne kiełbi!

Czy kiełbie przetrwały?

Ale jest w tej historii jeszcze jeden ciekawy temat: jak miasto, rozbudowa osiedli i działalność człowieka zmieniają środowisko naturalne. W ciągu trzydziestu lat zniknęła piaszczysta plaża, przebudowano brzegi stawu, zmieniły się warunki wodne i sposób gospodarowania rybami. Dawna Kaula, którą pamiętam z dzieciństwa, w wielu miejscach już nie istnieje.

A na pytanie postawione w tytule dzisiaj nie jestem w stanie odpowiedzieć.

Jak wspominałem w poprzednim artykule, obecnie Kaulą zarządza Towarzystwo Wędkarskie „Kaula”, a prawo połowu mają wyłącznie jego członkowie. Od wielu lat już tam nie łowiłem.

Może więc ktoś z miejscowych wędkarzy kiedyś potwierdzi albo zaprzeczy, czy w 2026 roku, po trzydziestu latach, kiełb pospolity nadal występuje w tym stawie?

Przyznam, że patrząc na to, jak bardzo zmienił się dawny brzeg, jak zmieniło się środowisko wodne oraz skład gatunkowy ryb, jestem przekonany, że kiełbie najprawdopodobniej już tam nie występują.

Być może wraz z dawną piaszczystą plażą i zmianami zachodzącymi z biegiem czasu zniknęły również te niewielkie, piękne rybki, które tak dobrze pamiętam z dzieciństwa.

Wiem, że wielu wędkarzy szczyci się kilkunastokilogramowymi karpiami czy metrowymi szczupakami. Mnie jednak cieszą również te mniejsze rybki, należące do mniej oczywistych gatunków.

A swoją drogą zrodziło mi się jeszcze jedno pytanie: czy na Kauli dziś jeszcze można złowić raka? Bo dawniej czasami mi się to zdarzało.