16 września 2026

Polecam „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”

Film o ks. Janie Kaczkowskim, który żyje, pulsuje i pokazuje prawdziwego człowieka. Zdecydowanie warto zobaczyć.

Polecam „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”

Wczoraj, w ramach dnia wolnego, wybrałem się do kina Helios w Pile na film „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego”. Film bardzo mi się podobał.

Byłem już kiedyś na filmie o ks. Janie Kaczkowskim. Była to fabularna opowieść o jego życiu, w której jego postać i wydarzenia z nim związane odgrywali aktorzy. Tutaj natomiast mamy do czynienia z filmem dokumentalnym i trzeba przyznać, że jego autorzy naprawdę się postarali.

Zebrali mnóstwo materiałów archiwalnych: nagrania z dzieciństwa i młodości ks. Jana, z czasów seminarium oraz późniejszych lat jego kapłaństwa. Są materiały z domowego zacisza, publiczne wywiady, a – co mnie szczególnie zaskoczyło – także fragmenty vlogów, które sam nagrywał, dzieląc się własnym życiem.

Wszystko zostało skomponowane znakomicie. Nie jest to zwykły materiał biograficzny, w którym kolejne osoby opowiadają przed kamerą o życiu bohatera. Ten obraz żyje i pulsuje. Pokazuje żywego człowieka, pokazuje to, co się w nim wydarzało, w jaki sposób podejmował swoją drogę kapłańską, jak rozumiał własne życie, życie człowieka i naszą drogę tutaj, na ziemi.

Tytuł „Dzień dziecka” nawiązuje do dnia, w którym ks. Jan otrzymał diagnozę glejaka. Diagnozę usłyszał właśnie w Dzień Dziecka.

Film polecam zarówno ludziom wierzącym, jak i niewierzącym. Często pojawia się w nim również wątek ojca ks. Jana, przedstawianego jako człowiek mający opory wobec wiary czy nawet określający siebie jako niewierzącego. Nie nam oceniać jego sumienie. Widać jednak, że ks. Janowi bardzo zależało na dobru swojego ojca, podobnie jak zależało mu na dobru wszystkich ludzi, do których był posłany i do których docierały jego słowa.

Chciał, żebyśmy dostąpili zbawienia, żebyśmy poznali dobroć Boga.

Polecam ten film z całego serca. Na pewno był to dobrze spędzony czas. Szczerze mówiąc, sam trafiłem do kina tylko dzięki znajomym, bo wcześniej jakoś o tym filmie nie słyszałem. Dlatego niech ten wpis będzie również taką małą reklamą.

Jeśli ktoś ma czas i możliwość, naprawdę zachęcam. Zarówno tych, którzy znają postać ks. Jana Kaczkowskiego, jak i tych, którzy wcześniej o nim niewiele słyszeli, a chcieliby po prostu zobaczyć film o dobrym, autentycznym i prawdziwym człowieku. O człowieku przeżywającym swoje życie w powołaniu kapłańskim i świadomie ukierunkowującym je ku celowi, który uznał za najważniejszy.

Polecam serdecznie.