18 września 2026
Piątkowa podróż pociągiem
Lubię podróżować koleją. Tym razem była to okazja do podziwiania krajobrazów, czytania książki i kilku ciekawych obserwacji po drodze.
W piątek miałem wolne popołudnie i wieczór, gdyż Mszę Świętą odprawiłem rano, więc po powrocie ze szkoły wpadłem na pomysł, że skorzystam z okazji i wybiorę się na wycieczkę pociągiem. Uwielbiam kolej, już pewnie o tym kiedyś wspominałem, więc tym bardziej ucieszyłem się z tej wyprawy.
Dojechałem do Piły autem. Niedawno postawiono tam parkometry przed dworcem głównym, ale obecnie są owinięte czarną folią, więc postój nie jest płatny. Zostawiłem samochód.
Jeszcze gdy oczekiwałem na peronie, dostrzegłem jedną Skautkę Europy. Raczej nie była z drużyny poznańskiej ani przyłęckiej, bo chociaż tych dziewcząt z imion nie kojarzę, to jednak znam je tak z widzenia. Ucieszyło mnie, że Skautki Europy i Skauci Europy są w Polsce i są widoczni. Jak wiecie, darzę ich osobistą sympatią, ponieważ jeżdżę też z nimi na obozy harcerskie, skautowe.
Następnie wsiadłem do pociągu, akurat siadając po stronie zachodzącego słońca. Widoki po drodze były nieziemskie. Poniżej tekstu umieszczam kilka ilustracji. Oczywiście nie oddają one tego piękna, tych przeżyć estetycznych, których mogłem doznać. To jest właśnie jeden z powodów, dla których uwielbiam jeździć pociągami. Kierując samochodem, siłą rzeczy trzeba skupić uwagę na drodze, a jadąc pociągiem, można podziwiać krajobrazy naszej pięknej polskiej ziemi.
Pociąg wyjechał z Piły z siedmiominutowym opóźnieniem, jednak okazało się, że na trasie spokojnie je nadrobił, przyjeżdżając punktualnie na miejsce.
W pociągu miałem też taką ciekawą obserwację. Przede mną siedział mężczyzna z dwójką dzieci. Dziewczynka, obstawiam, może około piątej klasy, chłopiec trochę młodszy. Byłem bardzo zbudowany postawą tej rodziny, bo dziewczynka niemalże przez całą podróż czytała książkę. Czytała ją na głos, ale nie na tyle, żeby mi przeszkadzać w czytaniu mojej książki. Czytała ją swojemu bratu i tacie, a później, niemalże naśladując panią nauczycielkę, odpytywała ich z zawartości. To był naprawdę piękny i budujący widok.
W tym czasie też czytałem swoją książkę. To jest kolejny z plusów podróży koleją. Sama dziewczynka w pewnym momencie zauważyła, podkreślając to na głos, że w dzisiejszych czasach już nikt nie czyta książek. „Prawie nikt” – dodała, spoglądając na mnie.
Przyglądając się dalej tej rodzince, byłem także bardzo zbudowany postawą ich taty. Gdy dziewczynka podczas czytania trafiała na trudniejsze wyrazy, pytała tatę, a on spokojnie objaśniał jej, co znaczy dane słowo, ukazując cały kontekst i próbując wyjaśnić to bardzo prosto, dostosowując odpowiedź do poziomu dzieci.
Później, gdy pociąg zatrzymywał się na pewnej stacji, tata zaczął tłumaczyć synowi, że teraz pociąg przełącza się z diesla na napęd elektryczny, bo jest to pociąg hybrydowy i musi rozsunąć pantograf. Bardzo mi się to podobało, ponieważ chłopiec od razu zaciekawiony zapytał: „A co to jest pantograf?”. Tata także to wyjaśnił, w miarę prosto.
Byłem bardzo podbudowany postawą tego mężczyzny, że tak właśnie potrafił zorganizować podróż swoim dzieciom i cierpliwie odpowiadał na ich wszystkie pytania. Czasami rodzice są wlepieni w ekran telefonu i zbywają dzieci zdawkowo. On naprawdę próbował zaciekawić dzieci tą podróżą. A to były dwie godziny drogi, zaś oni mieli przed sobą jeszcze kolejną godzinę jazdy.
Szczerze mówiąc, bardzo lubię jeździć pociągami właśnie dlatego, że jest to okazja, żeby sobie poczytać, popatrzeć na krajobrazy, pobyć też ze sobą, ze swoimi myślami. Przez te dwie godziny udało mi się przeczytać około stu stron. Jadąc samochodem, siłą rzeczy musiałbym patrzeć na drogę, pewnie posłuchałbym muzyki.
Uwielbiam kolej. To takie moje przygody z piątku.
Galeria