21 października 2026
W miesiąc od pomysłu do gotowej aplikacji. Nerwy do samego końca.
Od pomysłu 24 września do premiery rozważania.app w Google Play 21 października 2026 roku. Historia tworzenia aplikacji, testów, poprawek i niespodziewanej awarii serwera w dniu premiery.
24 września 2026 – Od wyszukiwarki Google wszystko się zaczęło
Dokładnie 24 września 2026 roku wpisałem w wyszukiwarkę Google hasło: „Szukam jakichś rozważań biblijnych”. Chciałem sprawdzić, na jakiej pozycji znajduje się moja strona.
Google pokazało mi portale z codziennymi rozważaniami, a wśród nich rozważania.pl. Bardzo się ucieszyłem, że pojawiła się tam również moja strona. Następnie zerknąłem jednak nieco niżej i zauważyłem, że Google proponuje użytkownikowi aplikację na telefon, dodając w nawiasie: „wygoda na co dzień”.
To mnie zaintrygowało. Mówię sobie: skoro mam stronę z rozważaniami, Google proponuje użytkownikowi aplikację i jeszcze pisze, że to wygoda na co dzień, to dlaczego nie? Tworzę aplikację!
Nie wiedziałem początkowo, jak się za to zabrać. Przyznam jednak, że współpracowałem już trochę z ChatGPT, który zdążył się naprawdę dobrze rozwinąć. Ustaliliśmy więc zasady pracy.
Na początku proponował mi jakieś bardziej zagmatwane sposoby, ale ostatecznie ustaliliśmy najprostsze rozwiązanie: pobieram Android Studio i piszę aplikację na Androida.
25 września 2026 – Konto dewelopera Google Play
Okazało się, że aby publikować aplikacje w sklepie Google Play, muszę najpierw założyć konto dewelopera.
Jest to konto, za które trzeba zapłacić jednorazowo około 100 zł. Później można już za jego pomocą publikować różne aplikacje.
Takie konto założyłem 25 września 2026 roku.
28 września 2026 – Pierwsza działająca wersja aplikacji
Zaledwie kilka dni później, 28 września, miałem już pierwszą wersję mojej aplikacji!
Na dole artykułu znajdziecie zrzuty ekranu. Możecie zobaczyć, jak wyglądała w porównaniu z ostateczną wersją, która trafiła do Google Play. Trzeba przyznać, że wyglądała naprawdę prymitywnie. Ale takie były początki!
28 września aplikacja zaczęła już działać na moich telefonach testowych. Korzystałem ze swojego telefonu oraz drugiego, starszego urządzenia, na którym sprawdzałem jej funkcjonowanie.
Przesłałem ją również do Google Play. W galerii znajdziecie zrzut ekranu pokazujący, jak wyglądała wtedy karta mojej aplikacji w sklepie.
29 września 2026 – Skąd wziąć dwunastu testerów?
Po umieszczeniu aplikacji w Google Play okazało się, że oczywiście nie będzie ona jeszcze dostępna dla wszystkich. Musiałem zebrać dwunastu testerów, czyli osoby, które przez dwa tygodnie będą miały aplikację zainstalowaną na swoich telefonach, będą z niej korzystać i zgłaszać uwagi.
Było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Dotychczas prowadziłem stronę internetową, ludzie z niej korzystali, ale nie miałem takiego bezpośredniego kontaktu z użytkownikami, żeby ktoś zwracał mi uwagę, co należałoby poprawić albo zmienić.
Tylko skąd ja miałem wziąć dwunastu konkretnych użytkowników?
Poszukałem więc, jak robią to inni. Okazało się, że dla wielu początkujących informatyków jest to problem. Jest nawet taki żarcik: gdzie informatyk ma znaleźć dwunastu znajomych?
Zobaczyłem również, że istnieją firmy, głównie zagraniczne, które oferują usługi testowania aplikacji przez wymaganą liczbę użytkowników.
Było jednak także prostsze rozwiązanie – poszukać testerów wśród znajomych.
Postanowiłem więc zaprosić rodzinę, znajomych z pracy, uczniów starszych klas oraz osoby z parafialnego kręgu biblijnego.
1 października 2026 – Ruszają oficjalne testy
Udało się! 1 października miałem już wymaganą dwunastkę. Rozpoczęły się oficjalne testy aplikacji.
Co ciekawe, na liście testerów znajdowało się już wtedy 21 osób. Google jednak z pewnym opóźnieniem zliczało użytkowników, którzy rzeczywiście zainstalowali aplikację.
Początkowo licznik wskazywał dwunastu testerów, później trzynastu, a następnie znowu dwunastu. Chodziło oczywiście o osoby, których udział w testach był już zaliczany przez Google.
Z czasem grupa testerów powiększyła się do ponad trzydziestu osób. Najważniejsze jednak, że przez cały wymagany okres udało się zachować ciągłość testów – liczba zaliczanych testerów nigdy nie spadła poniżej dwunastu.
2 października 2026 – Kolejna weryfikacja
Mój entuzjazm szybko ostygł.
2 października pojawił się komunikat, że muszę przejść weryfikację jako deweloper aplikacji na Androida.
Totalnie nie wiedziałem, co to jest! Dzisiaj nawet nie pamiętam dokładnie, jak to zweryfikowałem. Ostatecznie okazało się jednak, że nie był to wielki problem.
Udało mi się pomyślnie przejść weryfikację dewelopera.
Co najważniejsze, nie przerwało to trwających testów. Aplikacja nadal była sprawdzana przez użytkowników.
7 października 2026 – Połowinki!
Wielki przełom! Mogłem otwierać szampana!
Google potwierdziło, że dwunastu testerów uczestniczyło w testach już przez siedem dni. Byliśmy dokładnie w połowie wymaganej drogi.
Bardzo mnie to ucieszyło, ale w międzyczasie pojawił się również poważny problem techniczny.
Okazało się, że muszę skompresować aplikację, która początkowo zajmowała kilkanaście megabajtów. Udało mi się zmniejszyć jej rozmiar do około 1,8 MB.
Niestety, po tej kompresji aplikacja częściowo przestała działać!
Naprawienie problemów zajęło mi niemal cały dzień.
8 października 2026 – Walka z błędami
8 października nadal zmagałem się z błędami wynikającymi z wcześniejszych zmian.
Na szczęście wieczorem udało mi się wszystko poprawić. Aplikacja ponownie wystartowała i działała już prawidłowo.
9 października 2026 – Czy moja aplikacja zainfekowała telefon?
Kolejne nerwy!
Jeden z testerów zgłosił mi niepokojący problem. Na jego telefonie pojawił się komunikat o wirusach. Ponieważ wcześniej zainstalował moją aplikację, zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem nie ma to z nią związku.
Na szczęście szybko okazało się, że moja aplikacja nie miała z tym absolutnie nic wspólnego.
Winowajcą była aplikacja pogodowa, która wyświetlała reklamę na cały ekran. W dodatku pojawiał się tam wielki czerwony napis: „Wykryliśmy 61 wirusów atakujących twój system”.
No taki komunikat, wielki czerwony napis na ekranie, po prostu powodował przerażenie u użytkownika!
Ostatecznie sprawa się wyjaśniła.
Ale widzicie, jak to jest. Kiedy człowiek instaluje coś nowego, podchodzi do tego z pewną nieufnością. Tym bardziej że przecież nie każdy musi wierzyć, że ksiądz zna się na programowaniu!
11 października 2026 – Największa walka z odtwarzaniem audio
11 października udało mi się naprawić bardzo poważną usterkę.
Najpierw okazało się, że kiedy ktoś obróci telefon do pozycji poziomej, odtwarzanie dźwięku zostaje przerwane.
Później odkryłem kolejny problem. Kiedy telefon wygaszał ekran, dźwięk również się wyłączał.
Zacząłem wprowadzać poprawki, ale nadal pojawiały się błędy. Na niektórych telefonach odtwarzanie przerywało się już po dwóch minutach. Na moich telefonach testowych następowało to po około czterech minutach.
No i pojawił się dylemat.
Albo będę robił krótsze rozważania, dwu- czy czterominutowe, albo poprawię ten błąd! No i oczywiście trzeba było go poprawić.
Zajęło mi to kilka godzin, ale ostatecznie okazało się, że nie było to aż tak trudne, jak początkowo przypuszczałem.
11 października problem został rozwiązany. Odtwarzanie audio zaczęło działać prawidłowo, również przy wygaszonym ekranie telefonu.
12 października 2026 – Ostatnie poprawki i aplikacja gotowa!
Zbliżał się już koniec testów, a tu znowu pojawił się dosyć poważny błąd techniczny. Tym razem związany z wykorzystaniem pamięci telefonu.
Dodałem bowiem nową funkcję przeglądania archiwalnych rozważań poprzez grafiki. Siłą rzeczy grafiki pobierane z internetu zapisywały się w pamięci telefonu. Okazało się, że czasami aplikacja zajmowała w ten sposób nawet 200 MB!
Na szczęście szybko udało mi się to poprawić. Ustawiłem limit pamięci podręcznej na 30 MB, co uznałem za rozsądne rozwiązanie, również w przypadku starszych telefonów.
To były już jednak takie ostatnie, techniczne poprawki.
12 października aplikacja była od strony technicznej gotowa!
Tego dnia powstała ostateczna wersja aplikacji, którą również możecie zobaczyć na zrzutach ekranu zamieszczonych na dole artykułu. Różnica w porównaniu z pierwszą wersją była ogromna. Ta początkowa naprawdę wyglądała bardzo ubogo!
Przez te kilkanaście dni dodałem wiele nowych funkcji. Można było już wyszukiwać archiwalne rozważania według indeksu, tytułów, sigli biblijnych oraz grafik.
Dodałem również ciekawą funkcję losowania archiwalnych rozważań. Dzięki temu użytkownik może trafić na tekst, którego być może nigdy sam by nie odnalazł.
Pojawiła się także grafika zastępcza z logo rozważania.app, wyświetlana wtedy, gdy połączenie internetowe jest zbyt wolne i nie udaje się odpowiednio szybko pobrać właściwej ilustracji.
Kolejnym moim pomysłem była funkcja „Ulubione”. Pomyślałem sobie, że może komuś jakieś rozważanie szczególnie się spodoba i będzie chciał je zachować, żeby później łatwo do niego wrócić. Dlaczego więc nie dać takiej możliwości?
To były już moje końcowe pomysły, ale muszę tutaj wspomnieć również o testerach.
Przez cały okres testowania na bieżąco zgłaszali mi uwagi dotyczące działania aplikacji. To właśnie dzięki nim dowiadywałem się między innymi o problemach z odtwarzaniem audio.
Zwrócili mi również uwagę na potrzebę regulacji rozmiaru tekstu. Z aplikacji korzystają przecież także osoby starsze, dla których zbyt małe litery mogą być poważnym utrudnieniem.
Pojawiły się też sugestie dotyczące zmiany kolorystyki aplikacji.
Tutaj trochę popłynąłem! Tych kolorów jest chyba dziewięć do wyboru, z czego dużo zaproponowali moi uczniowie z ósmej klasy.
Pomyślałem jednak, że dzisiaj ludzie lubią mieć wszystko spersonalizowane. Skoro ktoś chce korzystać z aplikacji w ulubionych kolorach, to dlaczego mu tego nie umożliwić, jeśli mam taką możliwość?
W ten sposób powstała aplikacja, która nie tylko umożliwia codzienne czytanie i słuchanie Ewangelii oraz rozważań, ale daje też użytkownikowi możliwość dostosowania jej wyglądu do własnych upodobań.
14 października 2026 – Najlepszy prezent urodzinowy!
14 października to dzień moich urodzin. W tym roku dostałem naprawdę wyjątkowy prezent!
Po godzinie 21 otrzymałem informację, że wymagane testy zostały zakończone. Dwunastu testerów wytrwało przez pełne czternaście dni!
To oznaczało, że oficjalnie mogłem wystąpić do Google o dopuszczenie mojej aplikacji do publikacji w sklepie Play.
Oczywiście nie następowało to automatycznie. Musiałem jeszcze wysłać odpowiednie zgłoszenie i poczekać na ostateczną decyzję Google. Ale najważniejsze, że testy zostały zaliczone!
To były naprawdę piękne urodziny!
Wysłałem zgłoszenie i rozpocząłem oczekiwanie na decyzję. W międzyczasie zauważyłem jednak pewien problem.
Miałem już przygotowaną politykę prywatności, którą wcześniej zgłosiłem do Google, ale nie umieściłem jej bezpośrednio w aplikacji. A taki obowiązek istnieje.
Postanowiłem więc dodać na dole aplikacji stopkę z odnośnikiem do polityki prywatności, a także linkami do moich stron rozważania.pl i rozważania.app.
Tę drugą domenę wykupiłem wcześniej specjalnie z myślą o aplikacji. Chciałem bowiem wyraźnie rozdzielić dwa projekty.
Rozważania.pl to moja strona internetowa, która pozostaje niezależna. Nie wiem jeszcze, jak ten projekt będzie się w przyszłości rozwijał. Być może kiedyś pojawią się tam również inne rodzaje rozważań.
Natomiast rozważania.app to aplikacja przeznaczona do korzystania z codziennych rozważań biblijnych.
Dlatego zależało mi na tym, żeby od początku rozróżnić te dwie rzeczy.
17 października 2026 – Google wyraża zgodę na publikację!
17 października otrzymałem wiadomość, na którą tak bardzo czekałem.
Google przyznało mi dostęp do publikowania aplikacji w sklepie Play!
To był naprawdę przełomowy moment.
Okazało się jednak, że nie mogę jeszcze udostępnić aplikacji wszystkim użytkownikom. Musiałem wskazać kraje, w których będzie ona dostępna.
No i tutaj znowu poszedłem, że tak powiem, po całości!
Pomyślałem sobie, że przecież z polskich rozważań biblijnych mogą korzystać nie tylko Polacy mieszkający w Polsce. Są przecież Polacy pracujący za granicą, mieszkający w innych krajach. Może nawet jakiś misjonarz gdzieś w Afryce zechce posłuchać księdza z Polski?
Sam zastanawiałem się, czy przypadkiem trochę nie fantazjuję i nie mierzę zbyt wysoko.
Ale ostatecznie zaznaczyłem cały świat!
Przez to czekała mnie jeszcze weryfikacja zmian dotyczących krajów i regionów. Przy okazji zgłosiłem również nową wersję aplikacji, z przygotowaną wcześniej stopką i wszystkimi potrzebnymi odnośnikami.
Chciałem, żeby w momencie oficjalnej premiery wszystko działało już tak, jak należy.
21 października 2026 – Oficjalna premiera rozważania.app!
No i wreszcie nadszedł ten dzień!
21 października 2026 roku moja aplikacja rozważania.app stała się oficjalnie dostępna w sklepie Google Play!
Oczywiście od razu zacząłem sprawdzać, czy rzeczywiście mogą ją pobrać także osoby spoza grupy testerów.
Poprosiłem znajomych, którzy nie uczestniczyli w testach, żeby wpisali w wyszukiwarce Google Play nazwę rozważania.app.
I rzeczywiście! Aplikacja pojawiała się w wynikach wyszukiwania, można ją było pobrać i zainstalować.
To oznaczało, że oficjalnie weszła do publicznego sklepu Google Play!
Na dole artykułu możecie zobaczyć zrzuty ekranu pokazujące, jak wygląda jej ostateczna wersja.
To już zupełnie inna aplikacja niż ta pierwsza, którą stworzyłem pod koniec września. Wszystko dzięki kolejnym poprawkom, nowym funkcjom, a przede wszystkim uwagom moich testerów.
Byłem przeszczęśliwy!
Zabrałem się więc za promocję. Na stronie rozważania.pl umieściłem informację o aplikacji wraz z możliwością jej zainstalowania.
Zaktualizowałem również opisy wszystkich moich filmów na YouTubie, dodając do nich odnośnik do Google Play.
Rozesłałem też linki do znajomych przez WhatsApp i SMS-y.
Wszystko wyglądało znakomicie. Ludzie zaczynali dowiadywać się o aplikacji, instalować ją i przekazywać sobie linki.
21 października 2026, godzina 22 – Czar prysł!
No i tutaj zaczyna się historia, którą chyba długo będę wspominał!
Strona leży! Aplikacja nie działa!
Dopiero co ruszyła promocja, ludzie zaczęli instalować aplikację, a tu nagle taki numer! Moje strony internetowe nie działają, aplikacja nie może pobierać rozważań. No pięknie, po prostu pięknie!
W pierwszej chwili pomyślałem: może przeciążyłem serwer? W końcu tego dnia rozpoczęła się promocja aplikacji. Zacząłem sprawdzać, co się dzieje.
Okazało się, że to nie moja aplikacja ani wprowadzone przeze mnie zmiany. Awaria jest po stronie francuskiego operatora OVHcloud, u którego mam strony internetowe i dane pobierane przez aplikację.
Na oficjalnej stronie operatora pojawił się komunikat o awarii klastra 100 w centrum danych GRA. Według OVH problem rozpoczął się 21 października o godzinie 22:05 czasu polskiego. Operator wskazał problem z oprogramowaniem, przez który część klientów nie mogła dostać się do swoich stron.
I najśmieszniejsze jest to, że awaria dotyczy akurat tego klastra 100, na którym mam rozważania.pl, dziankowski.pl i dane do mojej aplikacji!
To jest po prostu chichot losu!
Mam wykupione dwa osobne hostingi. Na drugim mam stronę kaula.pl, którą być może w przyszłości będę rozwijał. Chciałbym tam umieszczać gry dla dzieci czy młodzieży, może jakieś religijne. Na razie jest jedna gra. I co? Kaula.pl normalnie działa! A ten serwer, na którym mam rozważania i aplikację, akurat ma awarię.
No wyobraźcie sobie. Człowiek przez prawie miesiąc pracuje nad aplikacją, dopieszcza ją, testuje, poprawia błędy. Wreszcie Google dopuszcza ją do sklepu Play. Rusza premiera, rozsyłam linki, ludzie instalują. A ktoś teraz otworzy aplikację pierwszy raz i zobaczy komunikat, że nie można pobrać rozważania!
Co sobie pomyśli? No przecież powie: co to za aplikacja, skoro już w dniu premiery nie działa?
Sama aplikacja oczywiście działa, tylko nie ma skąd pobrać danych, bo serwer operatora ma awarię. Ale skąd nowy użytkownik ma to wiedzieć?
Jest godzina 23. Sprawdzam komunikaty OVH. Informatycy ustalili już, co było źródłem awarii, ale dopiero pracują nad naprawą. Mam nadzieję, że do rana wszystko naprawią.
Bo tak to głupio wyszło, że aż śmiać mi się z tego chce! Cały miesiąc pracy, tyle nerwów, wszystko dopieszczone, a tu awaria po stronie francuskiego operatora, u którego są dane do całej mojej aplikacji.
Dlatego właśnie zatytułowałem ten artykuł „W miesiąc od pomysłu do gotowej aplikacji. Nerwy do samego końca”. Bo te nerwy rzeczywiście były do samego końca!
Podsumowanie – Niecały miesiąc od pomysłu do premiery
Minął miesiąc. A właściwie, kiedy patrzę na daty, nawet niecały miesiąc od pojawienia się pomysłu do stworzenia i opublikowania gotowej aplikacji w sklepie Google Play.
Mam pewne doświadczenie programistyczne, chociaż może to zbyt dużo powiedziane.
Kiedyś trochę programowałem w Turbo Pascalu, później w Delphi. Następnie zajmowałem się HTML-em, PHP i tworzeniem własnych stron internetowych.
Pomysł na stworzenie własnej aplikacji świtał mi w głowie już wcześniej, ale wydawał się czymś bardzo odległym. Zwłaszcza kiedy konsultowałem to z ChatGPT, który proponował mi kilka różnych programów i dosyć skomplikowaną drogę do osiągnięcia celu.
Kiedy jednak zdecydowałem, że rzeczywiście chcę napisać aplikację, przycisnąłem trochę ChatGPT do ściany. Ostatecznie ustaliliśmy, że wystarczy Android Studio, bez żadnych dodatkowych programów i niepotrzebnego komplikowania poszczególnych etapów.
Wymyśliłem też pewne zasady programowania, które, jak się później okazało, rzeczywiście funkcjonują w świecie informatycznym. Przede wszystkim „Simply Clever” – pamiętam to jeszcze z reklamy Skody. Czyli maksymalne upraszczanie wszystkiego, co tylko się da.
Wszystko robimy najprościej, jak to tylko możliwe!
Kilka razy zdarzyło się, że ChatGPT proponował mi jakieś rozbudowane rozwiązania, żeby osiągnąć stosunkowo prosty cel. Starałem się jednak wszystko upraszczać, upraszczać i jeszcze raz upraszczać.
Okazało się, że dzięki temu udało się uniknąć wielu błędów. Oczywiście nie wszystkich, bo kiedy człowiek nad czymś pracuje, błędy siłą rzeczy się pojawiają. Jak to mówią, tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów.
Najważniejsze jednak, że udawało się je stosunkowo szybko identyfikować i poprawiać, również dzięki moim testerom.
Tutaj jeszcze raz chylę przed nimi czoła. Poświęcili dwa tygodnie na testowanie mojej aplikacji, zgłaszali uwagi, wskazywali problemy i proponowali nowe rozwiązania.
Dzięki tej współpracy udało się dojść do ostatecznego wyglądu i funkcjonalności aplikacji, z których jestem naprawdę zadowolony.
Nie wiem, jakie będzie miała wzięcie. Nie wiem, ile osób zechce ją zainstalować i regularnie z niej korzystać.
Ale jedno mogę powiedzieć: jestem z niej bardzo zadowolony!
Postscriptum – Zapraszam do korzystania z rozważania.app!
Aplikację polecam wszystkim, którzy chcą codziennie spotykać się ze Słowem Bożym.
Każdego dnia można w niej przeczytać Ewangelię albo po prostu jej posłuchać. Dla tych, którzy chcieliby również zapoznać się z moim rozważaniem biblijnym, nieco niżej znajduje się jego tekst oraz nagranie audio.
Jest także kalendarz i archiwum. Jeśli ktoś przegapi jakieś rozważanie, może bez problemu do niego wrócić.
Można również wylosować sobie jedno z archiwalnych rozważań. Kto wie, może akurat trafi się coś, co szczególnie przypadnie komuś do gustu?
Wtedy przyda się funkcja „Ulubione”, dzięki której można zachować wybrane rozważanie i później do niego powrócić.
Naprawdę jestem bardzo ciekaw, jak aplikacja się przyjmie i czy będzie pomocna w ewangelizacji.
Pozostaje tylko ten chichot losu. Akurat w dniu premiery awaria na francuskich serwerach!
No ale jak to mówią: pierwsze koty za płoty!
Zobaczymy za tydzień, dwa tygodnie, za miesiąc, a może na Boże Narodzenie, jak aplikacja się przyjęła i ile osób z niej korzysta.
Na chwilę obecną statystyki Google Play pokazują około 30 instalacji. To przede wszystkim moi testerzy, ale prawdopodobnie również kilka osób, które pobrały aplikację już bezpośrednio z publicznego sklepu. Trzeba przy tym pamiętać, że statystyki Google są aktualizowane z pewnym opóźnieniem.
Czas pokaże!
Happy end!
Jest godzina 23:17. Sprawdzam: strona działa, aplikacja działa!
Mam głęboką nadzieję, że informatycy OVH wreszcie opanowali tę awarię, ponieważ do samego końca dzień premiery mojej aplikacji kosztował mnie trochę nerwów.
Pozdrawiam!
Galeria